Mam siebie na własność

Posłuchaj Mam siebie na wlasnosc

Jeżeli jesteśmy świadomością to nasze ciała, umysł – słowa i działanie nam podlegają. Mamy siebie na własność.

własność i wpływ

Jestem materialnym elementem Świata

Jestem, podobnie jak TY, częścią tego codziennego życia. Tworzę je, nie tylko obecnością ciała ale i umysłem – słowem i działaniem. 

Z pewnością mogę powiedzieć, że mam siebie na własność. Jedyną i pewną, własność, którą mogę zarządzać. 

Chociaż nie wiem, jaki mam wpływ na mojego ducha ale nad ciałem, umysłem i nad tym co mówię i robię – mam świadomy wpływ i chcę go zwiększać dla korzyści i zadowolenia. Nie wiem czy TY masz tak samo ale ja chcę z tego wpływu korzystać.

Przyznaję, że własność inaczej może się kojarzyć. Dla przypomnienia, definicja “własności” brzmi tak, za Wikipedią: 

“Własność (łac. prioprietas) – najszersze, podstawowe prawo rzeczowe, pozwalające właścicielowi korzystać z rzeczy i rozporządzać nią z wyłączeniem innych osób (ius disponendi) (w jego ramach właściciel korzysta z maksimum uprawnień względem rzeczy).”

Jak pewnie zauważyłeś, definicja własności odnosi się do rzeczy. Odważę się jeszcze bardziej dostosować definicję do swoich potrzeb. Oto, według słownika języka polskiego PWN -” Rzecz, to materialny element otaczającego świata”. 

W tym sensie, jestem elementem tego świata i mam siebie na własność czyli korzystam i rozporządzam sobą (moim ciałem, umysłem, moimi słowami i czynami). Teraz, aby korzystać i rozporządzać własnością trzeba mieć wpływ.

Porządek i opanowanie

Porządek Opanowanie Władza Kontrola

Wpływ to kontrola i władza. W świecie zewnętrznym władza i kontrola mogą źle się kojarzyć ale w świecie wewnętrznym, w moim świecie wewnętrznym, to porządek i opanowanie. Teraz ten “porządek i opanowanie” to sprawa wyboru albo go wybieram albo nie. Natomiast wierzę, że jakość i wielkość wpływu na siebie to sprawa treningu. Można ten wpływ zwiększać przeciwstawiając emocjonalnym reakcjom racjonalne działanie, tak często jak tylko to się da zrobić.

Może zapytasz: Co ze spontanicznym braniem od życia garściami ? Cóż, często to powtarzam: lubię improwizacje ale dobrze przygotowane. W życiu codziennym nie da się uniknąć improwizowania zwłaszcza w sytuacjach, które trudno przewidzieć.To jest oczywiste.

Działam spontanicznie zdając się na swój instynkt, doświadczenie ale również na umiejętności i wiedzę. Właśnie to, jakimi umiejętnościami i jaką wiedzą będziemy się posługiwać, podlega naszym świadomym wyborom. Nie mam nic przeciwko zwolennikom życia spontanicznego, którzy zdają się na to “co dzień im przyniesie”.

W moim przypadku nie przewidywanie, nie szukanie rozwiązań i celowości myślenia i działania traktuję jako stan odpoczynku, relaksu i niemyślenia. Jednak to nie jest mój sposób na życie, na aktywne życie – życie, które przecież kiedyś się dla mnie skończy.

Odpoczynek daje poczucie relaksu, odłączenia się ale zbyt długi okres braku aktywności jest nużący i nieciekawy. O wiele ciekawsze jest tworzenie sytuacji i okoliczności w celu osiągania korzyści i zadowolenia niż np.leniwe unikanie, a w konsekwencji walka z przeciwnościami, ktore życie codzienne, wcześniej czy później, przyniesie.

Wiem, że tworzenie sytuacji i okoliczności również zawiera w sobie walkę z przeciwnościami, ale jestem przeciwnikiem, z góry przyjętej, negatywnej postawie. Nastawianie umysłu na ciągłe unikanie zagrożeń. Tak jakby moje JA było w ciągłym niebezpieczeństwie, a tak przecież nie jest.

Wreszcie, może by tak przestać uciekać przed lękami i potraktować je jak drogowskazy do tego co powinienem opanować ? Wiele razy słyszałem tego typu wskazówki może czas z nich skorzystać !

Tworzenie sytuacji i okoliczności

Albo stwarzamy albo się poddajemy

Na ile sytuacje i okoliczności życia codziennego nas kształtują, a na ile my sami możemy siebie kształtować przez zmienianie i tworzenie sytuacji i okoliczności jest pytaniem, na które pewnie sami musimy sobie odpowiedzieć. Odpowiedzieć i wybrać drogę poddania się im lub panowania nad nimi w takim stopniu na ile jest to możliwe. 

Posłużę się opisem własnego doświadczenia aby pokazać co mam na myśli mówiąc: „tworzenie sytuacji i okoliczności”.  

Moje dodatkowe zajęcia, w większości przypadków, związane są z dążeniem do tworzenia dodatkowy źródeł dochodów (dodatkowych oprócz stabilnego zasadniczego dochodu). Ostatnio, próbowałem swoich sił nawet w network-marketingu. Użyem słowa “nawet” dlatego, że przez wiele lat omijałem ten rodzaj tworzenia dochodu.

Zwracanie się do obcych mi ludzi, zawracanie im głowy moimi propozycjami w ogóle nie leżało w mojej naturze. Działanie w roli network marketera było w moim przekonaniu nie do opanowania. Sytuacja w jakiej się znalazłem- networkmarketing –  wywoływała we mnie delikatnie mówiąc dyskomfort zwiazany z: 

  • nieznaną reakcją obcych mi ludzi, na moje propozycje,
  • koniecznością udawania pewności co do systemu zarabiania i pewności siebie w tym wszystkim,
  • ogólnie pojmowanym działaniem wbrew sobie.

Jednak, w tych niewygodnych okolicznościach, wyznaczyłem sobie cel, nazwę go operacyjnym, opanowania tego dyskomfortu i przystąpiłem do jego realizacji.

Właśnie, mniej więcej, pół roku temu osiągnąłem swój cel. Opanowując dyskomfort, napisałem wiadomość, bezpośrednio do ok 3 tys. ludzi, z pytaniem o podjęcie współpracy. Uznałem to działanie jako swój obowiązek wobec siebie: przekonałem się jak to jest „pukać do drzwi obcych ludzi” z prośbą o wysłuchanie mojej propozycji.

Cały proces trwał około dwóch lat (przypominam to było dodatkowe zajęcie) i nie nawiązałem znaczącej współpracy, co było porażką celu biznesowego. Wywierałem na siebie wpływ na innych już nie. To nie jest sekret a prawda podkreślana w bardziej lub mniej bezpośredni sposób: bogacenie się jest związane z umiejętnością wpływania na innych nie tylko na siebie. Ale od czegoś trzeba zacząć ! Pocieszam się, bo lubię dobry nastrój.

Tak czy owak, w ten sposób stworzyłem okoliczności i sytuacje, w których zrealizowałem swój cel. Opanowałem dyskomfort “zawracania głowy” obcym mi ludziom. Opanowałem to znaczy: pomimo tlącego się dyskomfortu mogę spokojniej zawracać ci głowę moimi propozycjami.

To doświadczenie nauczyło mnie wiele o niskim poziomie moich umiejętności i wiedzy networkmarketingowej ale również, nauczyło mnie większej systematyczności, wytrwałości i kilku innych technicznych umiejętności związanych z publikowaniem w mediach społecznościowych. Natomiast co do publikowanych treści, w celu zwracania na siebie uwagi – powiem krótko: nie jestem z tego dumny.

Jednak śladów mojej marketingowej aktywności nie zacieram (pamiątka autobiograficzna) ale na jej podstawie określiłem warunki podjęcia mojego kolejnego dodatkowego zajęcia. Najważniejsze z warunków to:

  • w przyszłej dodatkowej działalności nie chcę mieć bezpośredniego kontaktu z klientem, widzem, obserwatorem (z wyjątkiem specjalnych okazji),
  • w mediach społecznościowych piszę o sobie i mojej interpretacji sytuacji, które mnie otaczają, piszę dla zadowolenia własnego,
  • nie tłumaczę się i nie usprawiedliwiam moich poglądów oraz nie mam zamiaru nikogo pouczać ani przekonywać  do moich wniosków.

Te warunki stały się podstawą tworzenia kolejnych sytuacji i okoliczności. Te warunki, między innymi, stworzyły moje nastawienie, z jakim zacząłem się rozglądać za czymś nowym.

Czyli tworzenie okoliczności i sytuacji dotyczy nie tylko świata zewnętrznego ale również, a może przede wszystkim, świata wewnętrznego. Ale wracając do szukania czegoś nowego.

Rozpoczęcie czegoś nowego

Nie masz nic do stracenia

Znalazłem – tworzenie i publikowanie swoich produktów na Amazonie. Temat warty podzielenia się z każdym kto ceni sobie pracę samodzielną, bez zespołów. Uznałem, że jest to dobry sposób sprawdzenia siebie, swojej kondycji mentalnej i intelektualnej – rozpoczęcię czegoś nowego od zera w pojedynkę. Sam sobie sterem ale i sam sobie wrogiem, bo przecież na tej nowej drodze spodziewam się wielu niewiadomych mi własnych reakcji na nową wiedzę i na proces kształtowania nowych umiejetności. Ale tym razem owe nieznane przeszkody to materiał do opanowania.

Nie miałem pojęcia jak działają programy graficzne gdy zdecydowałem, że zaprojektuję i wykonam kolorowankę dla syna.  Musiałem stworzyć  warunki – okoliczności do jej powstania.  Na ten moment opublikowałem dwie kolorowanki oraz planner, z którego sam korzystam – … więcej szczegółów tej historii w kolejnych wpisach. (poniżej zamieszczam linki do książek planera)

W każdym razie „coś nowego” nie wypełnia żadnej luki czy pustki, po oczywistej porażce i nie jest czymś na otarcie łez. „Coś nowego” jest kontynuacją dążenia do polepszania swojego życia poprzez zarządzanie sobą.

Obowiązek wobec siebie

Obowiązek motywuje

Użyłem wcześniej sformułowania: obowiązek wobec samego siebie. Skąd bierze się poczucie konieczności zrobienia czegoś ? Skąd bierze się ten wewnętrzny nakaz dotrzymania sobie danego słowa ? Nie jest to jeszcze dla mnie jasne, a jedyną odpowiedzią na ten moment są moje wartości – na przydład dbanie o siebie. Jeżeli o kogoś lub o coś dbamy mamy wobec tego kogoś lub czegoś obowiązki !

Obowiązek wobec siebie jest, w moim przekonaniu, źródłem wewnętrznej osobistej motywacji. Obowiązek to moje „muszę” a wypełnianie go powiększa wpływ na siebie. Czuję się w obowiązku, wobec samego siebie, świadomie wpływać na zmianę ze stanu nieporządku i nieopanowania w opanowane i uporządkowane, choćby ten proces zmiany trwał długo, traktując go jako trening, musi dawać większą kontrolę i władzę. A to przecież chodzi.

Wiedzieć co robić ze sobą

Musisz wiedzieć co ze sobą zrobić

Nie wiem jak jest z tym u Ciebie ale ja mam wrażenie, że w pewnym stopniu ja ale przede wszystkim otaczający mnie ludzie nie wiedzą co robić ze sobą natomiast robią to co nakazują im nieliczni inni, co zorganizują im nieliczni inni, co pokażą i załatwią im nieliczni inni.  Wygląda to tak jakby inni byli ich właścicielami.  A przecież tak nie jest. Wiedzieć co robić ze sobą to wiedza obowiązkowa. 

JA – to moje ciało i mój umysł.  Chcę być za nie odpowiedzialny. Szukam rozwiązań i chcę wprowadzać je w życie. Na tym, moim zdaniem, polega  odpowiedzialność. Odpowiedzialność za siebie to znać odpowiedź na pytanie: Co mam robić ze sobą i robić to ? Uczyć się, zdobywać, osiągać, planować, realizować…

Jakbym mógł pozwolić oddać swoją odpowiedzialność za to co robię komuś innemu ? Odpowiadam za siebie i nie chcę aby ktokolwiek przejmował tę rolę. Mam siebie na własność i o tę własność muszę dbać sam. Aby dbać muszę mieć wpływ na swój sposób myślenia i działania. Co ma się przełożyć na coraz większy wpływ w każdym obszarze mojego życia. 

Na ten moment odpowiada mi teoria dotycząca odpowiedzi na pytanie: Co robić ? Odpowiedź na pytanie co robić jest uzależniona od tego gdzie jestem fizycznie i mentalnie – to znaczy w jakiej sytuacji i okolicznościach się znajduję. Dopiero po jasnym tego określeniu mogę przystąpić do tworzenia nowychj sytuacji i okoliczności. I chyba na tym polega ta gra w zarządzanie sobą.

Wiem, że mogę – to jedno z najważniejszych przekonań, którym warto się posługiwać w codziennym życiu.

Podsumowanie

Masz siebie na własność, uporządkuj ją panuj nad nią. Twórz okoliczności i sytuacje, bo one ciebie będą tworzyć. Najlepiej zaczynać od zera i zawsze dokończyć zaplanowany etap w celu zdecydowania co dalej. Narzuć na siebie obowiązki a nie odwrotnie, przecież to ty tym rządzisz. Naistotnieszą sprawą jest wiedzić co robić i robić to. Masz siebie na własność – wykorzystaj ją !!!

Pozdrawiam

Pawel  Kosinski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.