Gadanie do siebie i postawa

Gadanie do siebie w myślach

„Wyprostuj się. Ten dzień jest taki jakim chcesz aby był. Przestań myśleć o sobie, myśl o „pracy”. Jesteś odpowiedzialny za bliskie ci osoby i za sprawy z nimi związane”

Podobnie pewnie jak Ty, jestem zainteresowany tym co się w nas,  i w świecie nas otaczającym, dzieje. Jaki mamy wpływ na nasze życie codzienne i czy w ogóle możemy ten wpływ zwiększać aby stawać się lepszymi dla siebie nawzajem ?

Traktuj ten wpis jako moją interpretację wiedzy i informacji, które z zamiłowania zdobywam.  Moim zamierzeniem jest pokazanie drogi jaką podążam i sprowokowanie Cię do wyrażania własnego zdania.

Dlaczego gadanie do siebie i właściwa postawa ? Ponieważ to  one „prowadzą nas” w życiu.

Wewnętrzny klimat emocjonalny. 

Mówimy do siebie w myślach,  prowadzimy monologi, a nawet dialogi między różnymi typami naszego „ja” w zależności od „klimatu emocjonalnego” w jakim się znajdujemy:  „Oddanego Przyjaciela, Ambiwalentnego Rodzica, Dumnego Rywala i Bezradnego Dziecka”. To przykład naszych interlokutorów na jaki  natrafiłem w książce „Dialog z samym sobą” autorstwa Puchalska-Wasyl, PWN 2011.  Ale nie tyle „typy” naszego ja przyciągnęły moją uwagę co „klimat emocjonalny” i jego wpływ na nasze życie codzienne.

Zmienny klimat  nastrojów

Czy nie jest tak, że budząc się rano w dobrym nastroju czyli w dobrym klimacie emocjonalnym, mój dialog wewnętrzny będzie pozytywny ? Jakby przemawiał we mnie pozytywny typ ja?  Innym razem, również nie wiedząc czemu, budzę się w złym nastroju, tworzę zły klimat emocjonalny, dopuszczając do głosu negatywne typy mojego ja ?

O ile z dobrym humorem nie ma problemu, póki trwa,  to zły humor  zmienia „stację nadawczą”, do głosu dochodzą negatywne dialogi, co z kolei pogłębia negatywny klimat emocjonalny – przestaje być fajnie.  W ten sposób zapętlamy się w niesprzyjającym środowisku (zły klimat – złe dialogi), działamy na własną szkodę do czasu kiedy nam samo przejdzie.

„Przez głowę przeciętnego człowieka przechodzi dziennie ponad 6 tysięcy myśli – wynika z najnowszego, jakie znam, badania dotyczącego aktywności mózgu.” „Wyliczeń takich dokonali eksperci ds. psychologii z Queen’s Univeristy w Kanadzie”. Po przeczytaniu artykułu na ten temat (rzeczpospolita z dnia 16.07.2020r. pt. „Człowiek ma średnio ponad 6 tysięcy myśli na dobę”) pomyślałem, że mamy z czego wybierać i co komentować w naszych głowach, a tym samym wpływać na swój nastrój.

Z ogólnie dostępnej wiedzy wiadomo, że dialog  wewnętrzny wpływa na nasze odczucia, a co za tym idzie na nasze zachowania. Wykorzystywane jest to w psychologii sportu ale przełożenie tego na nasze codzienne zachowania nie jest trudne i wydaje mi się nawet konieczne gdy zmagamy się ze sobą w osiąganiu naszych codziennych zamierzeń.

Nie wiem jak jest z tym u Ciebie ale wg  Karoliny Chlebosz, autorki artykułu „Jak rozmawiać ze sobą” zamieszczonego na stronie psychologiasportu.pl, „Ludzie mają ukształtowany nawyk negatywnego myślenia, większość bardzo krytycznie ocenia wszelkie aspekty swojego funkcjonowania.” Przyznasz, że negatywne myślenie nie pomaga, chociaż „negatywne” nie oznacza sceptycznego. Bycie sceptycznym to wątpić w niektóre zjawiska, dociekać i zadawać pytania., co wychodzi nam na dobre, przynajmniej powinno.

Najgorsze z tym „nawykiem negatywnego myślenia” jest to, że nawet budząc się w dobrym nastroju długo on nie potrwa, ponieważ nawyk ten wciągnie nas w negatywny klimat emocjonalny. Nawyk działa automatycznie. Pożywką negatywnego myślenia może być wszystko: dobra lub zła pogoda, bardziej lub mniej zapieczony tost na śniadanie. Wszystko, na co można „nakleić” negatywną naklejkę.

Praca i jej środowisko jest, w moim doświadczeniu, najbardziej powszechnym przykładem władzy i panowania „nawykowego negatywnego myślenia” Nie pamiętam by kiedykolwiek moi znajomi,  zaraz po przyjściu do pracy, zapytani : „Cześć, co słychać” odpowiadali: „Jest dobrze, zróbmy ten dzień jeszcze lepszym”.  Typowa odpowiedź brzmi: „Wszystko byłoby  dobrze gdybym nie musiał tutaj przychodzić”.

Czy można się temu automatycznemu mechanizmowi przeciwstawić ? Nawet dla ciekawości, zabawić się w poszerzanie władzy nad sobą ?

Świadomość siebie.

Jakikolwiek jest nasz nastrój czy nasze myślenie (dialogi i monologi wewnętrzne), powinniśmy być ich świadomi najbardziej jak się da. Ponieważ zmienić czy opanować można to czego jesteśmy świadomi. 

W  procesie utrzymywania świadomości siebie, pomocne wydaje się częste pytanie siebie samego: o czym teraz myślę i po co tak myślę?  Czyli pytania o celowość, rezultat myślenia. Co takie myślenie ma mi dać, do czego mnie prowadzi ?

Częstym błędem jaki popełniałem (teraz popełniam go rzadziej) było pytanie siebie  o przyczynę – dlaczego tak myślę ? Błędne, ponieważ uzasadnianie negatywnego myślenia  prowadziło mnie do tłumaczenia, usprawiedliwiania siebie przed sobą samym, wyszukiwania wymówek…

Fantazjowanie na temat „dlaczego” pokazywało mi jaki jestem  beznadziejny i bezradny, tworząc w ten sposób fałszywe ja. Fałszywe ja – ponieważ nie jest ze mną aż tak źle.  Dlatego lepiej pytać o rezultat a nie powód, po co wzbudzać negatywne przytłaczające, ciężkie emocje.  Fantazjując na temat dlaczego jest tak źle, można doprowadzić się do stanu, w którym już tylko psychiatra pomoże.

W ferworze codziennych spraw, trudno jednak zachować poziom świadomości obserwatora siebie, przecież tyle wokół nas się dzieje.

Jednym ze sposobów „uczenia siebie” świadomego obserwowania myśli, gadania do siebie i ze sobą w myślach jest medytacja. Sam stosuję tę formę treningu uważności. Z doświadczenia wiem, że budowanie nawyku uważności ułatwia nie tylko  koncentrację nad tym co robię ale zwiększa odporność  na wszelkiego rodzaju „rozpraszacze” uwagi, ulegając którym zachowujemy się tak, jak bylibyśmy dotknięci „ADHD” czyli brakiem koncentracji, nadpobudliwością, złą organizacją itp.

Drugim sposobem, porządkowania (opanowywania) swojego myślenia co za tym idzie nastroju, który stosuję, jest robienie notatek o tym co myślę. Robię ich mnóstwo w zeszytach, kalendarzach – piszący jest obserwowanym myślicielem.  I chociaż na pisanie nie ma zbyt dużo czasu, późny wieczór i wczesny ranek to podczas tego przelewania myśli na papier rodzi się wrażenie odpuszczania i neutralizowania negatywnych ładunków myślowych czyli wychodzenie z tego zamkniętego kręgu. Wychodzenie z negatywnego klimatu.

Nakreślę przykład przebiegu takiej sytuacji /zdarzenia z życia zawodowego:(Zdarzenie) Mam skontaktować się z ewentualnym klientem. (Reakcja) na myśl o tym działaniu są „skręcające się flaki w brzuchu.” Towarzyszą mi przy tym myśli typu: „Boże, znowu będę komuś przeszkadzał, nienawidzę tego, jak dałem się namówić na taką pracę ? 

W konsekwencji takiej reakcji myślowej albo odłożę działanie, uzasadniając sobie to „logicznie” w myślach albo go całkowicie zaniecham, a jeżeli już się do tego kontaktu, w bólach zmuszę, to forma kontaktu, z ewentualnym klientem będzie na tyle odpychająca, że  potrwa on krótko, z  wyraźnym „NIE” klienta na ofertę. Co prowokuje kolejne negatywne myśli  i wzmacnia negatywny klimat emocjonalny.

Przykładowe zdarzenie z życia prywatnego. (Zdarzenie) Właśnie skosiłem trawnik, obciąłem żywopłot i zebrało się kilka worków zielonych odpadów do wywiezienia na wysypisko. Ale jest pandemia, dowiaduję się, że teraz trzeba umówić się online na wizytę i to z kilku dniowym wyprzedzeniem.  Praca nie jest skończona, a chciałem ją mieć z głowy. (Reakcja) Towarzyszące temu myśli: „Cholera, kto to wymyślił, umawiać wizytę na wysypisko śmieci, jak do lekarza specjalisty ? Durniów z ludzi robią, nie będę tego robił, nie będę robił z siebie durnia… itp. Worki leżą i leżą, gotowe do wywiezienia a negatywny pogląd, przekonanie o zarządzeniu władz miasta, dotyczące wywozu śmieci wzbudza reakcję sprzeciwu i oburzenia co skutkuje nie robieniem tego co trzeba.

Te przykłady, może wydadzą ci się mało istotne ale życie codzienne składa się z dziesiątków sytuacji i zdarzeń pozornie błahych i prostych jednak każdej towarzyszy ten emocjonalny klimat, który ma wpływ na nasze zachowanie.

Dlatego świadomość tego, że mój emocjonalny nastrój może negatywnie wpływać na podejmowanie decyzji, zwiększa prawdopodobieństwo uwolnienia się od jego wpływu. Przecież decyzje, w większości przypadków powinny opierać się na logice, racjonalnym myśleniu. To my mamy panować nad nastrojem i korzystać z niego, a nie odwrotnie. Tak jak świadomość ma panować nad podświadomością.

Co do samych zdarzeń i reakcji na nie, ważną wskazówką jest kolejna teoria z psychologii, którą zapewne znasz, oto ona:

Czy zdarzenie (kontakt z klientem, umawianie wizyty na wysypisku) wzbudza negatywne reakcje, uniemożliwiające skuteczne działanie ? Otóż NIE.  To sposób interpretacji tych zdarzeń, poglądy i przekonania na ich temat, robią tą „krecią robotę”. Innymi słowy reakcja nie jest bezpośrednią konsekwencją zdarzenia ale zależy od sposobu myślenia, poglądów i przekonań. (Jak chcesz temat pogłębić sprawdź „Model ABC Alberta Ellisa).

Nie twierdzę, że poprzez świadomą zmianę myślenia, poglądów i przekonań zostaniemy wybitnymi sprzedawcami i będziemy doprowadzać wszystkie sprawy do oczekiwanego końca – ale z pewnością zaczniemy sprzedawać i szukać rozwiązań bez narzucających się, dominujących, destrukcyjnych, nawykowych reakcji.


Jestem przekonany, że utrwalanie umiejętności obserwowania myśli i rozpoznawania odczuwanego klimatu emocjonalnego w jakim się, w danej chwili, znajdujemy jest wstępem do pozbawiania emocji (klimatu, nastroju)  bezpośredniego wpływu na podejmowane przez nas działania. Często samo uświadomienie sobie swoich absurdalnych myśli lub odczuć wystarcza aby straciły one swoja moc sprawczą.

Rozmowy kontrolowane.

Dodatkowym, świadomym zabiegiem jest „kontrolowanie dialogu wewnętrznego”. W uproszczeniu, polega on na dawaniu sobie odpowiednich odpowiedzi, nawet nakazów.  Na przykład: „Jest trochę późno na gimnastykę”. Odpowiedź: „Może jest późno ale i tak poćwiczę”;  „Lepiej zjem śniadanie zamiast ćwiczenia” – „Nie zjem, a i tak poćwiczę”; „Odpuszczę sobie dzisiaj” – „A właśnie, że nie odpuszczę”… i dalej :  „Kto cię słucha”, „Aha, akurat w to uwierzę”, „Zamknij się”…  temu podobne  riposty na negatywne twierdzenia.

Ale żeby nie było tak łatwo, z własnego doświadczenia wiem, że rozwijający się dialog w formie słownego napominania  siebie, może się przedłużać i zamiast przystąpić do działania będziemy przekrzykiwać się w myślach w nieskończoność.  Także  kontrolowanie tego typu dialogu wewnętrznego jest skuteczne  (w moim przypadku) tuż przed przystąpieniem do zamierzonego działania. Używając porównania do sportu: tuż przed skokiem, tuż przed rozpoczęciem ćwiczeń, tuż przed wejściem na boisko.

Ale jest coś więcej oprócz świadomości myśli i emocji oraz kontrolowania dialogów wewnętrznych.

Ponieważ nie sposób  przyglądać się wszystkim myślom, zresztą nie jest to potrzebne, dajmy im spokój, niech nieodpowiednie myśli przepływają sobie jak chmury na niebie, skorzystajmy ze znanej również metody – zmiany myśliciela. Dokładniej, odpowiedniej zmiany interpretatora, który będzie stanowił filtr odsiewający to co istotne od nieistotnego.

Przy czym – na rynku rozwoju osobistego chyba najbardziej znaną metodą jest wcielanie się w rolę (niczym aktor) rola ojca, rodzica, przedsiębiorcy, partnera, lidera itp. Lady Gaga, nie będąc jeszcze gwiazdą, chodziła po ulicach udając, że nią jest. Poprzez zewnętrzne zachowanie tworzy się wewnętrzną postawę. Trywializując, wbijasz się w garnitur i czujesz się jak James Bond.

Jednak  do skuteczności tej metody (według moich możliwości jej rozumienia) potrzebne są odpowiednie cechy charakteru i umiejętności. A wypracowanie nowych cech charakteru, nowych nawyków i ciągłe zdobywanie umiejętności wiąże się z pracą nad sobą (często żmudną i monotonną), do tego rezultaty nie przychodzą szybko (cierpliwość to cecha silnego charakteru), znoszenie porażek i własnych błędów (wytrwałość to również cecha silnego charakteru)  – to wszystko tworzy poligon, a dla niektórych pole bitwy, w której ciężko przetrwać, nie mówiąc o wygranej.

Dlatego, jeżeli ograniczymy się jedynie do założenia modnego garnituru odgrywając rolę Bonda, jest duże prawdopodobieństwo, że byle potknięcie na nierówności chodnika, na oczach przechodniów, zbije nas z pantałyku – skurczymy się w sobie i będziemy szukać miejsca, w którym szybko możemy się schować i lizać rany naszej słabej psyche. 

Podobnie jest z powtarzaniem sobie np. „Jestem bogaty”, „Jestem milionerem”. Tego typu afirmacje  bogactwa bez wewnętrznej gotowości, determinacji do działania i samego działania, mogą na krótko wywołać dobry nastrój ale w świecie zewnętrznym dużo nie zmienią.

Nie twierdzę, że prawo przyciągania nie działa ale jestem przekonany, że nie jest to droga na skróty, dla leniwych.

Jest jeszcze „COŚ” pomiędzy mną, takim jakim jestem a rolą życiową jaką ewentualnie chciałbym w życiu odegrać.

Mam tu na myśli własną świadomą POSTAWĘ (mindset  – nastawienie umysłu). Nastawienie interpretatora zdarzeń dnia codziennego zarówno świata wewnętrznego jak i zewnętrznego. 

Interpretator jest „nikim” to znaczy nie jest utożsamiony z żadną rolą. To jak wypełniasz rolę rodzica pokazują twoje dzieci, role przedsiębiorcy – klienci, rolę partnera – partnerka, a rolę przywódcy – ci, którzy za tobą podążają. Stefani Joanne Angelina Germanotta zrobiła swoje, bo miała do tego odpowiednie osobiste nastawienie i stała się dla publiczności  LADY GAGA.

Nie mogę mieć pewności ale myślę, że Stefani na swojej drodze, każdego dnia doświadczała zmiennych nastrojów, które, jak widać po rezultacie, nie wytrąciły jej ze zmierzania w określonym kierunku, co najwyżej spowalniały albo przyspieszały ten proces.

Czyli odpowiedzią na pytania: „Jak sprawić aby właściwie sterować sobą ? Aby nasze myśli nam nie przeszkadzały i stały się wspierające, motywujące czy dyscyplinujące ? W moim przekonaniu jest właściwa postawa wyjściowa.

Dlaczego ? Ponieważ dzięki odpowiedniej ogólnej postawie wobec wszystkich aspektów życia codziennego, nawykowe negatywne myśli tracą swoją moc oddziaływania, a nawet przestają się pojawiać – zdarza się upragniona cisza w głowie.

Jeżeli już jakaś część naszego ja, np. przestraszonego leniucha, dojdzie do głosu to jest on jak brzęcząca mucha przed nosem, którą wystarczy przegonić machnięciem ręki.  Właściwa postawa jest ponad pojawiającym się „negatywnym klimatem” dzięki niej robisz swoje pomimo złego samopoczucia.

Nastawienie

O nastawieniu umysłu – postawie – słyszałeś już wielokrotnie. Przed rozpoczęciem jakiegokolwiek działania  to właściwa postawa ma znaczenie i wpływa na cały jego przebieg. 

Przywołaj w wyobraźni piłkarza wchodzącego na murawę boiska przed meczem o puchar świata, boksera, lekkoatletę przed biegiem na 100 metrów, a ujrzysz postawę, jaką mam na myśli. Czy potrafisz sobie wyobrazić  siebie zaczynającego swój dzień z taką postawą ?

Na tworzenie takiej postawy jest pewnie dużo sposobów. W moich doświadczeniach z samorozwoju staram się budować postawę na wartościach, które sam wybrałem i przemyślałem. Jestem przekonany, że  odpowiedzialne zachowanie czy działanie opiera się na wartościach.

Jeżeli, dla przykładu, „punktualność” jest wartością, której hołduję czyni mnie to odpowiedzialnym za bycie punktualnym i zobowiązuje do  potwierdzania tego w życiu codziennym. Określone i przyjęte za własne wartości  tworzą postawę, którą staram się potwierdzać działaniem. 

Dlaczego wartości ? Wartości osobiste są bardziej stabilne niż idee, dlatego  preferuję poznawanie mądrości życiowej wskazywanej przez  filozofów, a nie idei wskazujących cel i kierunek działania głoszonych przez ideologów. To pierwsze daje wskazówki jak sobie radzić w życiu – między innymi z ideologią.

Wracając do procesu budowania postawy. Proces ten nie polega tylko na jednorazowym podjęciu decyzji: „od dzisiaj jestem punktualny”. Nasze życie to droga, tworzymy siebie każdego dnia. I każdego dnia nasza postawa ( to COŚ co wpływa na sposób interpretacji zdarzeń i wobec tego odpowiednie zachowanie) opiera się na stałych wartościach, a nie na wciąż zmieniających się okolicznościach życia codziennego.

Codzienną techniką przywołującą do życia odpowiednią postawę , którą wykorzystuję  są „słowa –  hasła”. Powtarzam je sobie przy każdej nadarzającej się okazji w ciągu dnia i robię tak do czasu aż pożądaną postawę będę przyjmował nawykowo, automatycznie.

Czyli jest to  forma autosugestii chociaż nie spełnia definicji afirmacji ani deklaracji. Przypomina: wezwanie do aktywności ale nie jest znanym z marketingu Call To Action (CTA). 

Słowa – hasła działają na mnie, ponieważ każde wcześniej przemyślałem, uznając je za właściwe dla mnie. Dlatego też na Tobie mogą nie robić żadnego wrażenia. Moim celem jest podzielić się tym czym się inspirowałem, pokazaniem drogi.  Może stworzysz podobną dla siebie ?

Przywołanie postawy.

„Wyprostuj się. Ten dzień jest taki jakim chcesz aby był. Przestań myśleć o sobie, myśl o pracy. Jesteś odpowiedzialny za bliskie ci osoby i za sprawy z nimi związane”

„Wyprostuj się”.  Jest to pierwsza zasada z książki  „12 życiowych zasad – antidotum na chaos” autorstwa Jordana  B. Petersona. A oto moja jej interpretacja na podstawie wskazań autora. Zaadaptowałem ją dla własnych osobistych celów i nie oddaje ona czystego przekazu Petersona, dlatego zachęcam do sięgnięcia do oryginału.

„Wyprostuj się” odnosi się nie tylko do postawy ciała. Wiadomo, że odpowiednia postawa ciała wywołuje pozytywne nastawienie lub negatywne podobnie jak pozytywne lub negatywne wrażenie na innych. Stań przed lustrem i sprawdź sam.

Wyprostowana postawa jest sygnałem oznajmiającym „jestem gotowy”,  „mam pewność siebie” ale też „możesz na mnie polegać.” Pomyśl, jak będzie odbierać Twoją postawę partner, partnerka, dzieci, przyjaciele i nieznajomi.


„Wyprostuj się” to również godność osobista. Zwycięstwo i przegrana, sukces czy porażka ani nie zabiorą ani nie dodadzą godności. Godność to wartość – masz szacunek do siebie i  swoich starań.  To jest tylko Twoje i od Ciebie zależy. Godności osobistej nie zabiera przyznanie się do błędu, ani brak umiejętności. Jesteś godny tego, że JESTEŚ bez względu na płeć, rasę, wiek czy zajmowaną pozycję w hierarchii świadczenia swojej pracy na rzecz innych. Godność żebraka i księcia niczym się nie różnią. Dlatego wyprostuj się !


„Ten dzień jest taki, jakim chcesz aby był” – Źródeł tego hasła trudno mi konkretnie wskazać. Wynika ono z moich zainteresowań literaturą  duchową, systemami filozoficznymi i religijnymi.


Ten dzień jest taki, jakim chcesz aby był bo życie dzieje się przez Ciebie. Pokarz jakim jest. Ważne czy błahe, wartościowe czy bez  wartości, godne czy podłe, zaangażowane czy leniwe, mające sens czy bez sensu,  kwitnące czy gnijące, budujące czy rujnujące.

To hasło wskazuje na to, że Twoje życie jest Twoim dziełem, że masz wpływ, że jesteś ważny. Cokolwiek się dzieje „chcesz tego”, nie wzbraniasz się przed życiem, bierzesz to co jest i robisz z tym to co chcesz czyli najlepiej jak potrafisz w danej chwili.


„Przestań myśleć o sobie, myśl o „pracy” – To jest cytat z dzienników Ayn Rand. Pisarki, która stworzyła własną filozofię obiektywizm. Polecam jej twórczość.


Różnica między myśleniem o sobie, a myśleniem o tym co  zrobić, może być niezauważalna. Zauważalne są skutki takiej nieuwagi.

Zdecydowanie się na konkretne działanie, obietnica dana sobie, nie wspomnę o obietnicy danej drugiej osobie, jest wiążąca. Trzeba się z niej wywiązać. Jedynie myślenie tylko o sobie może pokrzyżować plan działania.

Przyczyna większości przypadków zaniechania tego co miałem zrobić leżała we mnie, a nie w zewnętrznej, niezależnej od mojej woli sytuacji czy zdarzeniu.
Nie posprzątałem, nie zadzwoniłem, nie kupiłem, nie dojechałem, nie napisałem, nie odpowiedziałem, nie poprosiłem, nie podziękowałem, nie porozmawiałem… bo źle się czułem, bo bałem się odrzucenia,  bo martwiłem się, że nie dam rady, bo nie chciało mi się,  bo nie chciałem się narażać, bo obawiałem się, że źle wypadnę….


Dlatego nakaz dawany samemu sobie: „Przestań myśleć o sobie, myśl o pracy” jest jak budzik wybudzający ze snu o sobie.  Przestań myśleć o złym samopoczuciu, o odrzuceniu. o tym, że nie dasz rady, o narażaniu, obawach i o tym, że źle wypadniesz. Zostaw to, gdy już zdecydowałeś coś zrobić i zrób to.


„Jesteś odpowiedzialny za bliskie ci osoby i sprawy z nimi związane” –  Źródłem tego hasła jest zdroworozsądkowe podejście do życia wśród innych.


To ja mam znać odpowiedź jak budować relacje z bliskimi, czego potrzebują, jak mogę im pomóc. To ja mam każdego dnia pytać i szukać odpowiedzi i rozwiązań. I to wszystko z jednego powodu: Za jakość mojej relacji do bliskich odpowiadam tylko JA, nikt i nic więcej. Większość tego co robię w ciągu dnia ma większy lub mniejszy wpływ na innych.


Czy może w tym wszystkim przeszkodzić negatywny nawykowy dialog wewnętrzny wywołany złym klimatem emocjonalnym ?

Pewnie tak ale jego możliwości  są ograniczone postawą: Wyprostuj się. Ten dzień jest taki jakim chcesz aby był. Przestań myśleć o sobie, myśl o pracy. Jesteś odpowiedzialny za bliskie osoby i sprawy z nimi związane.


Pozdrawiam

Paweł Kosinski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.