Odrobina własności

Zachmurzone niebo dodało szarości rozległej równinie, przeciętej, jak od linijki, asfaltową drogą kategorii A. Obnażone z liści drzewa przyglądały się żółtym irysom, które niczym chorągiewki wiwatowały budzącej się intensywności życia. W tej środkowej części wyspy koniec lutego i wczesny marzec przyozdabiał drzemiące jeszcze trawniki i przydrożną ciemną zieleń zwiastunami wiosny.


Greg z rutynową łatwością zmierzał w kierunku wynajmowanego domu, w którym mieszkał wraz z rodziną od kilku lat. Swoboda, poczucie bezpieczeństwa i oddane posłuszeństwo samochodu, pozwalało by Greg oprócz prowadzenia pojazdu nagrywał, krótki video- wpis na własną stronę internetową.


Wyłaniający się z za niewielkiego zakrętu osiedlowej, obstawionej parkującymi samochodami, drogi cel jego podróży, skłonił  Grega do wypowiedzenia ostatnich zdań w jego nagraniu. Już miał wypowiedzieć sekwencje podziękowania i zaproszenia na następny raz…. – Ku*wa mać, co za idiota !!! Krzyknął i zamilkł, jego umysł znieruchomiał na chwilę. Wyraz jego twarzy przypominał  twarz faceta, który nagle zdał sobie sprawę, że dłubie w nosie w tłocznym centrum handlowym.

Dwa miejsca parkingowe, z których korzysta, na przemian, od wielu lat, były (już drugi raz w tym tygodniu), zastawione przez jeden samochód. Nie był to pojazd sąsiadów – pomyślał, a więc beztroski odwiedzający tę dzielnicę zaparkował tył swojej własności na połowie jednego miejsca parkingowego, a przód na połowie drugiego miejsca parkingowego. Wyglądało to tak jakby jeden człowiek jedną częścią swojego tyłka zajął część krzesła, a drugim półdupkiem część drugiego krzesła.

Greg spojrzał we wciąż włączoną kamerę telefonu. Przez moment poczuł ulgę, że nie jest to przekaz „live”, następnie coś w rodzaju pretensji do siebie, co do sposobu w jaki zareagował na to zdarzenie. Ale tylko przez chwilę gdyż równie szybko zdał sobie sprawę, że jedynym miejscem, gdzie zmuszony jest zaparkować, jest miejsce „zrzutu” jak je nazywał. Miejsce „zrzutu” znajdowało się pod dojrzałą brzozą, a konsekwencją parkowania pod nią samochodu było „ozdobienie” go ptasimi odchodami. Greg poczuł, że jego wolność skończyła się tam, gdzie zaczynała się wolność ptaków. Wyłączył kamerę i swe myśli skwitował, krótkim – Cholera jasna !


Idąc do domu, mijał beztrosko ustawioną prywatną czterokołową własność, na dwóch publicznych miejscach parkingowych. Pomyślał o właścicielu tej własności, o jego braku empatii i braku zrozumienia co do funkcji jaką pełni jedno miejsce parkingowe. Skwitował te rozważania, prawie głośnym – Głupiec !

W domu nie chciał dzielić się, od razu, swoim doświadczeniem z domownikami. Złapał się na tym, że spogląda przez okno licząc na to, że samochód zniknie, że jest to tylko ktoś w rodzaju doręczyciela pizzy, który parkuje na chwilę w niedozwolonym miejscu aby dostarczyć wartościowy produkt. Po godzinie nie miał już złudzeń i pogodził się z konsekwencjami wygnania na miejsce „zrzutu”.


Skasował nagranie, na którym obejrzał swoją reakcję. Reakcja ta początkowo wyzwoliła w nim tlące się poczucie winy ale szybko przerodziła się w złość związaną z brakiem opanowania własnych reakcji. Greg uznał swoje zachowanie za błędne, nie chce aby życie się mu przydarzało, chce mieć na nie świadomy wpływ, największy jaki tylko się da.


O wiele trudniej przyszło mu rozprawić się z pomstowaniem na zachowanie właściciela czterokołowej, niewłaściwie zaparkowanej własności. Po upływie 2-3 godzin od zdarzenia, stojąc ponownie przed oknem, opowiedział o sytuacji Kate, podkreślając swoje niezadowolenie.

-Nie mogłem dzisiaj normalnie zaparkować, bo jakich dureń zajął dwa miejsca parkingowe. Jak można być takim osłem ?!!!. Intonacja ostatniego zdania zwiastowała początek erupcji wulkanu i zaskoczyła samego Grega. Poczuł ukłucie bezradności, nie ze względu na treść przekazu ale na nieopanowaną złość, jaką on wywołał.

-Opanuj się Greg ! Zdecydowanie i z łatwością Kate zatrzymała akcję sceny niczym reżyser na planie filmowym, krótkim nakazem „cięcie”. – Nie stało się nic wielkiego, po co tak się pieklisz ?

-Prawda, ostatnio wybucham i powinienem nad tym popracować. Odpowiedział bardziej sobie, usprawiedliwiając swoją chwilową bezradność. – Jednak ludzie powinni trochę bardziej zwracać uwagę na innych, prawda ? Kontynuował już całkiem spokojnie, starając się przesunąć i skupić świadomość ich dwojga na innych, z dala od siebie.        

-Zwracają uwagę na innych gdy mają w tym swój interes, Greg, gdy mogą coś zyskać lub stracić. W tym przypadku ten człowiek mógł sobie zaprzątać głowę zupełnie czymś innym. Kate nie miała ochoty rozwijać tego tematu, chcąc jak najszybciej wrócić do oglądania YouTube ‚ owego kanału informacji alternatywnych.

-No tak. Westchnął. Nim zdążył usiąść, Kate wróciła do wygodnej siedząco – leżącej pozycji na przeciwległej kanapie, pochłonięta przez youtubera.
Coffee Table Jazz, kanał muzyczny, zaoferował muzykę w synkopowanym rytmie i wślizgnął się do głowy Grega poprzez małe słuchawki. -Gdybym spotkał tego beztroskiego kierowcę to co bym mu powiedział ? Rozważał w milczeniu. -Czy mógłbym na niego tak wpłynąć, że następnym razem zachowałby się on odpowiednio?

Bezradność, powoli i konsekwentnie produkowała poirytowanie. Waleczny instynkt i krzykliwe emocje  wiodły prym w tych rozważaniach chociaż rozum, zepchnięty na koniec, niczym uczeń do oślej ławki, czekał na możliwość wzięcia udziału w tym procesie. Po chwili udało się.

-Na płatnym parkingu zajmujesz tylko jedno miejsce, nie w trosce o innych ale o własną kieszeń. Rozważał w myślach. -Dbasz o własny interes, wymieniając się wartością (pieniędzmi) za zaoferowaną wartość (miejsce parkingowe). Greg przytrzymał się tej koncepcji, spychając tym razem emocje w kąt świadomości. -Rozwiązaniem nie są prośby, dobry przykład, pouczenia, edukacja – nic co zależy od woli tego kierowcy ale przede wszystkim własność. W grę wchodzi moje, nie moje, niczyje. Na twarzy pojawił się spokój i lekki wyraz satysfakcji.

-Powinniśmy wykupić miejsce parkingowe przed domem. Głośno zakomunikował, chcąc przechwycić uwagę Kate. -No, tak. Potwierdziła, nie odrywając wzroku od ekranu telefonu. Tą krótką odpowiedzią zaznaczyła oczywistość tego rozwiązania, ponieważ znała je od dawna.  Kate była konkretną, twardo stojącą na ziemi, kobietą. Wykupiony parking już dawno znajdował się na jej liście „do kupienia”. Ogarniając budżet domowy doskonale orientowała się, że po stronie wpływów jest za mało środków, by własny kawałek parkingu był zakupem priorytetowym. Greg kolejny raz zadał sobie pytanie: jak zwiększyć wpływy do rodzinnego budżetu.


Zwiększanie środków wpływających na nasze konta nie jest naszym obowiązkiem – obowiązek niesie ze sobą formę „wymuszenia”. Nie jest również koniecznością w kontekście tej powyższej historii. Bez własnego miejsca parkingowego można żyć. Natomiast jest z pewnością drogą do rozwiązania kłopotliwej sytuacji, przedstawionej w tej historii.


Postawa Grega (dążenie do własności) nie jest jednak powszechna, ponieważ opiera się on na rozwiązaniach związanych z jego własnymi indywidualnymi umiejętnościami i wysiłku. O wiele bardziej powszechna, w mojej opinii, jest postawa roszczeniowa wobec społeczeństwa. W imię tak zwanej sprawiedliwości społecznej można przecież stworzyć przepisy nakazujące poprawne parkowanie samochodów i pod groźbą kary egzekwować niefrasobliwość ofiar. Można domagać się wycinania wszelkich drzew, które pośredniczą w spisku brudzenia karoserii samochodów ale temu rozwiązaniu sprzeciwialiby się właściciele myjni samochodowych.

Oczywiście znajdą się również tacy, którzy potępią decyzję Grega, uważając ją za egoistyczną i niemoralną. Jak można chcieć więcej niż mają sąsiedzi ? Greg powinien mieć poczucie winy i świadomość, że krzywdzi innych użytkowników, zatrzymując miejsce parkingowe tylko dla siebie pozbywając ich równocześnie ich prawa do wolności parkowania… takim prawem do wolności parkowania posługiwał się w tej historii beztroski kierowca.


Człowiek kierujący się racjonalnym myśleniem wyznacza osobiste cele, za realizację których bierze osobistą odpowiedzialność. Odpowiedzialność za sukces i porażkę. Nigdy nie zrzuca jej na innych, podobnie jak nie wykorzystuje innych do realizacji własnych celów. Wszelka współpraca z drugim człowiekiem odbywa się za dobrowolną zgodą obu stron i na podstawie wymiany wartości.

Własność prywatna, własność jednostki, która sama ją wytworzyła własnym wysiłkiem jest środkiem do ulepszania jej własnego życia, nadmiar tych środków służy do wymiany z innymi ludźmi, którzy również są twórcami własnych środków wymiany. Pytanie brzmi jak się stawać człowiekiem produktywnym by życie stanowiło proces jego nieustannego polepszania ?

Pozdrawiam

Pawel Kosinski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.