Przejmij kontrolę nad swoim JA

king-of-players
Image by klimkin from Pixabay 

W tym wpisie jest mowa o mentalnej roli (innymi słowy mentalnej postawie), która z dużym prawdopodobienstwem może wesprzeć Twoją aktywność życiową. 


Budzisz się w pewnym momencie życia i wydaje ci się, że ulegasz dziwnemu złudzeniu. Oto patrzysz na siebie, na sytuację życiową, relacje z ludźmi i okoliczności, które cię otaczają. Wyraźniej dostrzegasz własne odczucia, zauważasz myśli na swój własny temat i uświadamiasz sobie, że… nie obce ci jest poczucie niskiej wartości.

Pewności siebie wystarcza zaledwie na robienie tego, czego inni od ciebie wymagają. Nawet wewnętrzny sprzeciw, bunt jest już coraz mniej odczuwalny. Nie wierzysz już w możliwość zmiany, jak możesz wierzyć skoro nie ma kto tej zmiany dokonać -„na pewno nie JA z tak niską samooceną”. Zresztą to dzięki  tej niskiej samoocenie zmagasz się z poczuciem wstydu i zażenowania gdy robisz coś wiedząc, że ktoś ci się przygląda, może ocenia, osądza, nawet tu w mediach społecznościowych.

Tak długo utwierdzałeś/utwierdzałaś siebie w przekonaniu o własnej niskiej wartości, że twoja aktywność podszyta jest prawie zawsze nieśmiałością. Już przywykłeś/ przywykłaś do tego odczucia choć nie wiesz skąd się bierze i czemu ma służyć. Każda nowa, nieprzewidziana sytuacja rodzi silniejszy czy słabszy stres, zarówno podczas poznawania nowych ludzi czy nawet przy próbach wyrażenia własnego zdania w komentarzu w mediach społecznościowych.

Poczucie bezradności ciąży ci coraz bardziej, ale… właśnie się obudzisz i głośno zadajesz sobie pytanie:-Dlaczego się na to zgadzam, czemu to ma służyć? 

Ta historyjka oparta jest w 100% na doświadczeniu. Moim własnym doświadczeniu. To był moment, w którym zrodziła się nieodparta chęć opanowania siebie samego, przejęcia władzy nad sobą, nad tymi wszelkimi głupotami, samo-sabotażem i cholera wie czym jeszcze.


To ty nieświadomie oddałeś się we władanie własnym wersjom ego (ja nieśmiały, ja bezradny, ja nie pewny i setkom innych). Uświadom to sobie i zacznij przejmować władzę nad wszystkim co definiujesz mianem JA, MNIE, MOJE. 

Dżingiel duchowy:


Świadomość jest ponad wszystkim i wszystko w sobie zawiera nawet nic.W świadomości pojawia się dosłownie wszystko. Nie wysilaj się, twój wytrenowany umysł nie znajdzie nic poza świadomością nawet wtedy gdy przestanie myśleć o tym, że przestał myśleć.


Koniec dżingla.


Już we wstępie do tego wpisu chcę wyrazić wdzięczność za twórczość, z której korzystam i biorę to co do mnie trafia, trzem panom. 
Pierwszym z nich jest Simon Sinek autor książek między innymi „Zaczynaj od dlaczego”, „Znajdź swoje dlaczego” czy „Razem, czyli lepiej”. Te pozycje znajdziesz w polskiej wersji. Mówiąc nieprzyzwoicie krótko, Simon Sinek oferuje do wykorzystania koncepcje związane z przywództwem, zarówno dla dużych organizacji, jak i dla przywództwa nad sobą. Oprócz przywództwa przyciągnęła moją uwagę również koncepcja NIEKONCZĄCEJ się GRY, o której wspomnę później. 
Drugim z nich jest Rafał Mazur, któremu składam pokłon wdzięczności.  Rafał Mazur założyciel i autor między innymi, bloga zenjaskinowca.pl . Jeżeli czujesz, że masz coś do powiedzenia, coś chodzi ci po głowie, coś się kołacze w trzewiach i nie wiesz jak to wyrazić to poczytaj lub posłuchaj Rafała Mazura. Z dużym prawdopodobienstwem doznasz efektu: AHA !!! to oto chodzi. W nie jednym z podcastów (które są formą audio wpisów na blogu) usłyszysz niejednokrotnie o graczu i grze . Tutaj cytat z bloga Rafała Mazura: ” GRA we władzy zdobywanie jest jedyną grą, której masz prawo namiętnie się oddawać „. Oczywiście od razu zaadaptowałem  to dla własnych egoistycznych  potrzeb.
Teraz już prawdopodobnie domyślasz się skąd tytuł tego wpisu: ” Przejmij kontrolę nad swoim JA”. Mam nieskromne przeczucie, że jest to wstęp do działania, które jest warte dokumentowania.


Posłużę się teraz kolejną historyjką z książki Anthony de Mello „Przebudzenie” tytuł oryginału „Awareness”. Natrafiłem na tę książkę grubo ponad 20 lat temu i wciąż po nią sięgam. 

Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie. Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi.Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi szukając glist i robaków. Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu. No bo przecież czyż nie tak właśnie fruwają koguty?Minęły lata i orzeł zestarzał się. Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka. Płyną elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.-Co to jest ? – zapytał kurę stojącą obok.-To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura.-Ale nie myśl o tym Ty i ja jesteśmy inni niż on.Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał. I umarł wierząc,że jest kogutem w zagrodzie”. 


Zapewne tego typu historie są wykorzystywane na seminariach motywacyjnych. Jednak nie jest moim celem wywołanie w Tobie hurra optymizm. Nie jest moim celem, również, wmawianie ci, że jesteś orłem, bo w sensie potencjału jaki posiadamy, owszem jesteśmy orłami to znaczy możemy latać wyżej niż kury i koguty. W tej historyjce, orzeł umarł wierząc, że jest kogutem w zagrodzie. No właśnie jak tu wierzyć w siebie? A przede wszystkim jak tu wierzyć kurze?


Pomijam fakt, że nic w tym złego, że orzeł żyje i zachowuje się jak kogut,. Jednak gdy pojawiają się w życiu wątpliwości w związku z tym gdzie jesteś, w jakich okolicznościach, wątpliwości związane ze środowiskiem, którym jesteś otoczony… i pojawia się tląca się intencja zmiany… nie pytaj nikogo tylko świadomie zacznij szukać rozwiązan i to szybko.

Warto to podkreślić: 
Świadomie szukaj rozwiązan – jakbyś był milczącym świadkiem tworzenia siebie, siebie, który działa, zdobywa zasoby, który ma przypisaną odpowiednią funkcję, w celu realizacji intencji. 


To jest właśnie przejmowanie kontroli nad tym wszystkim, co do tej pory cię powstrzymywało i oczywiście nad tym, co do tej pory cię napędzało i doprowadziło cię tam gdzie jesteś. Kto to będzie robił? 


Świadomy Gracz, którego sam stworzysz, krok po kroku, poprzez praktyczne działanie.


Załóżmy, że jest tak:

Gdy jesteś utożsamiony z rolą, którą grasz w życiu na przykład rolą widza, podglądacza to oglądasz bohaterów widowiska pod tytułem życie. Jesteś anonimowym widzem na widowni. Robisz to co musisz i masz głębokie przekonanie, że inni mogą więcej ale nie ty. Ty robisz to co ci karzą i to co wymuszają na Tobie okoliczności. Oglądasz życie, nie oczami twórcy tego spektaklu, bo uważasz, że twórcą się nie urodziłeś i nic tego nie zmieni. Uważasz, że poglądy i przekonania, które nabyłeś określają twoją tożsamość, trzymasz się jej, chociaż to co robisz w życiu wcale ci się nie podoba.


Gdy grasz rolę GRACZA to jesteś bohaterem swojej sceny. W tym miejscu zwróć uwagę: „Gdy jesteś utożsamiony z rolą” i „Gdy grasz rolę” – to są zupełnie dwa różne stany postrzegania, wspomnę o tym jeszcze.


Owszem, odgrywamy wiele ról ale jedna jest wśród nich jest wyjątkowa to GRACZ, który ustawia inne role na szachownicy, ustala strategie, planuje i jest przewodzącym inaczej mówiąc jest liderem.


Gracz ma jeden podstawowy cel – BYCIE GRACZEM, gra on tak aby jak najdłużej być w grze i aby jego gra była najwyższej jakości.


Co wyróżnia gracza od podglądacza, widza (nawet tego najgłośniejszego, widza)?


Widz, potrafi nie robić nic, oprócz zaspokojenia sobie wygodnego miejsca na widowni, czeka na rozwój wypadków, na okoliczności życia, a oglądana gra graczy wzbudza w nim emocje, które potrafią miotać nim na prawo i lewo. 


Gdy stajesz się graczem to ciągle znajdujesz pole do gry. Nie ma takiej dziedziny życia, w której nie ma możliwości grania, bo granie to nic innego jak świadome życie, pełne wyzwan, które dostrzega i wykorzystuje gracz.


Widz, cierpi z powodu braku pewności siebie i uczucia bezsilności oraz bezradności, Jego miejsce jest tam, gdzie w jego mniemaniu przebywają słabi i głupi. Chowa swoje słabości za brakiem czasu, obezwładniającym zmęczeniem, a tych którzy myślą i postępują inaczej zwalcza hejtując. Widz nie dotrzymuje słowa i nie chce chcieć, bo to wiąże się z działaniem. Działanie dla widza to ciężki i trudny obowiązek. Widza przytłacza silne odczucie powinności i wprowadza w stan złości wszystko i wszyscy, którzy w jego mniemaniu zmuszają go do wysiłku.


Gdy jesteś graczem i grasz o pewność siebie to tylko tam gdzie tej pewności nie ma. Gdziekolwiek spostrzeżesz brak pewności siebie, to będzie to miejsce i obszar twojego działania. Szukasz takich obszarów życia, sytuacji, w których odczuwasz brak pewności siebie i działasz w tym obszarze tak długo, aż brak pewności zniknie i pozostanie pewność.

Do takiego działania potrzebna jest ciągle praktykowana samodyscyplina, która daje wiarę w sens działania. Gracz otacza się ludźmi, od których może się uczyć i podwyższać swoje kwalifikacje.


Widz unika strachu i mentalnego bólu porażki dlatego czuje się świetnie, gdy ktoś inny za niego decyduje i bierze odpowiedzialność. Widz zdający sobie sprawę z własnej słabości unikania, z poczucia bycia gorszym – nie dba ani o ciało ani o umysł. Lubi się odurzać używkami w celu mentalnego wytchnienia.


Gdy konfrontujesz się ze strachem to wszędzie tam gdzie on się pojawia.
Nie uciekasz ale zauważasz. Świadomie wchodzisz w strefę strachu, gdyż dopuszczasz jego pojawianie się. Czujesz go w ciele. Przy każdej okazji starasz się poszerzyć pole działania pomimo strachu, w celu jego świadomego opanowania, a nawet wykorzystania jako energii do działania. 


Widz, udaje, że ma władzę nad sobą, dlatego ma bardzo silną potrzebę jej udowadniania. Chcę przekonać wszystkich do swoich racji i potrafi walczyć o poczucie własnej racji ze słabszymi od siebie. Tłumaczy sobie, nawet najgłupsze swoje zachowania, ponieważ przyznanie się do błędu, pozbawia go władzy w oczach innych. Często nie panuje nad agresją zwłaszcza słowną i łatwo go wyprowadzić z równowagi.


Gdy grasz o władzę nad sobą to wszędzie tam gdzie tej władzy w tobie brakuje.
Nie ma takiej sfery życia, w której utrata władania sobą jest korzystna. Władzy nad sobą, nie musisz nikomu udowadniać. Musisz być pewny podejmowanych decyzji…


Czyli gracz wyszukuje miejsca, w których komfortowo nie jest. Wszystko dla swojej sprawy, dla tego co w danym momencie uważa, że zrobić trzeba. 


W naszym życiu codziennym o wiele głębszy sens ma świadomość tego co możemy robić, niż to co za sprawą tego robienia mamy czy posiadamy. Dla przykładu: wykorzystałeś swoje umiejętności i wybudowałeś dom. Po pewnym czasie huragan ten dom zupełnie zniszczył. Po tym tragicznym wydarzeniu, stoisz nad gruzami i jest coś, co trzyma cię przy życiu… głęboko osadzone przekonanie – wiem, że mogę zbudować  nowy dom.

Wyzwalasz o wiele większą energię w działaniu opartym na silnym przekonaniu:

 -Będę to miał; Będę tym kimś; Będę tam; Będę graczem; Będę …. (to sygnał podjęcia decyzji, to wibracja sprawczości i natychmiastowe działanie).  

Inaczej jest w wyrażaniu jedynie pragnienia: chcę to mieć, też chcę to mieć, chcę być tym a tym.  Każdy głupi chce i może chcieć przez całe życie. Tak na marginesie ta głupota jest mi dobrze znana – tylko chcenie.


Innymi słowy, Świadomość bycia władnym nad potencjałem tej istoty, którą nazywamy JA ma głębsze znaczenie niż to co za pomocą tego potencjału zdobywamy. To co zdobywamy jest powodowane naszym świadomym wyborem, decyzją, wolą i wiarą, że możemy to zdobyć. 

Wybór – Decyzyjność – Odpowiedzialność – to insignia wolności. Czy wyobrażasz sobie osobistą wolność bez  władzy nad sobą?


Od dziecka ta wewnętrzna zdolność decydowania o sobie jest w nas w pewien sposób tłumiona pod pretekstem przygotowania nas do zgodnego i poprawnego istnienia w społeczności. I może jest to jedyna droga rozwoju. Jednak to przygotowywanie nas do samodzielnego, dorosłego życia, zwane wychowaniem, pozostawia w nas lęki i strach, który ma nas ostrzegać czyli ochraniać przed działaniami pewnych osobników naszego gatunku, którym przypadła rola idiotów, głupców i niezrównoważonych psychicznie (dla jasności: sami sobie takiej roli nie wybierali oni po prostu są).


Czyli mamy system ostrzegawczy (strach i jego odmiany) ale w razie fałszywego alarmu nie potrafimy tego alarmu wyłączać. Tego nas nie nauczono… i bardzo dobrze, bo teraz mamy co robić, a mianowicie przejąć władzę nad sobą.

Zbudować pewność siebie, odwagę zarówno w odkrywaniu własnych słabości jak i tego co nowe. To wszystko pomimo strachu, a jak tylko się da to za jego pomocą.


Dla jasności dodam. Jak w każdej grze chodzi o wygrywanie. To nie jest granie dla grania, bo to jest”cool”.



 Chodzi o nieprzyzwoite, bezwstydne wygrywanie, bo po to, jest gra.



Jednak wynik każdego starcia, jest dla gracza informacją zwrotną. Przegrana jak i wygrana danej partii nie robi na nim dużego wrażenia ponieważ ani jedno ani drugie nie eliminuje go z długoterminowej gry. Gdy porażka powala gracza na kolana – wstaje, gdy zwycięstwo wynosi go na piedestały nie obrasta w piórka albo używając sformułowania z bloga Rafała Mazura – „nie zapuszcza się”. 


Jest jeszcze jedna wskazówka. Kto pierwszy jej użył nie pamiętam (pierwszy raz usłyszałem ją od człowieka, którego spokojnie mogę nazwać moim mentorem, autor książek o tematyce przywództwa i liderstwa – Sławomir Luter http://slawomirluter.pl/).

Tak więc wskazówka ta wskazuje na coś, co jest warte jest stosowania: 

„WYGRYWASZ albo się UCZYSZ”

To wskazuje na to, że wciąż jesteś w grze. Może inni po porażce zbierają sprzęt i wracają do domu, ze wstydu nie wychodzą z niego nigdy. Z krótkoterminowego gracza stali się widzami. Siedzą przed telewizorem i krzyczą, oglądając np. mecz: „No jak ty grasz idioto”, „Strzelaj, strzelaj, czemu nie strzelasz?”. Albo są anonimowymi ekspertami wyrokując :”To nie działa”, To jest głupie” itd. 

Wygrywasz albo się uczysz. Przegrywasz, bierzesz odpowiedzialność na siebie, uczysz się aby drugi raz to się nie przytrafiło, wracasz na salę treningową. Grasz dalej.


Wytrwałość i cirpliwość
 Teraz wyobraź sobie, że w ramach szlifowania samodyscypliny, codziennie rano wykonujesz krótki zestaw ćwiczen (prosta gimnastyka). Tuż po wykonaniu zestawu – zadanie jest wykonane, a efektu nie widać, podobnie jest zresztą z dietą, z budową sylwetki na siłowni, medytacją i z każdym treningiem. W działaniu skupiasz się na teraz, wizja, misja wskazują tylko kierunek działania. 


Gracz skupia się na aktualnym zadaniu. Cel nadaje kierunek ale te małe, z pozoru nic nie znaczące zadania nadają sens całemu przedsięwzięciu. Wszystko możesz rozbić na małe kroki, których systematyczne wykonywanie przyniesie zamierzony efekt, który wcześniej z zimną krwią zaplanowałeś.

Czy samodyscyplina nie świadczy o władzy? Dlatego warto ją ćwiczyć.


Rola gacza jest nadrzędna w stosunku do ról odgrywanych w codziennym życiu. To gracz panuje lub właśnie przejmuje władzę nad zachowaniem pełnionych ról życiowych np. pracownika, przedsiębiorcy, ucznia, nauczyciela, mędrca lub głupca… w zależności od kontekstu życiowego.

Robi to przede wszystkim po to, aby uzyskać to czego chce. Nie zapominaj, że chodzi o wygrywanie. 


Gracz korzysta z narzędzi umożliwiających mu szerokie pole działania. Sam korzystam z prostego narzędzia biznesowego do „nie łatwych” zadan.Jeżeli już jesteś gotów to narzędzie poznać, skontaktuj się ze mną poprzez mój fan page  https://www.facebook.com/kosinskipawelpl/ – koszt to Twój i mój czas oba są cenne. 


Jak sama nazwa wskazuje, narzędzie, choćby było nie wiem jak doskonałe, samo w sobie nic nie da. Korzyści i straty zależą od umiejętności tego, który się tym narzędziem posługuje. Dlatego zdobywanie wiedzy i umiejętności to stala pozycja w kalendarzu gracza.


Teraz dobra informacja i jeszcze lepsza.
Ciągle, nieustannie tworzymy mniemanie o sobie, sami tworzymy ego, kurę i orła. Robimy to wiele razy w ciągu dnia. 

Z punktu widzenia kury usiąść na najwyższej gałęzi drzewa to duże wyzwanie ale dla orła to igraszka. 
I w teorii wygląda to bardzo prosto, wystarczy czuć się orłem przez cały czas. Dlaczego tak się nie dzieje? 


Trudność polega na tym, a powtarzam to prawie w każdym wpisie, że:

nieświadomie utożsamiamy się z rolami jakie odgrywamy, w ten sposób tracimy władzę nad tymi rolami. Ja i orzeł to jedno. To tak jakby aktor na scenie w trakcie przedstawienia zapomniał, że jest na scenie. Czym innym jest pełne spójności zaangażowanie się w rolę, a czym innym brak świadomości tego, że jesteś aktorem.

Wyobraź sobie takiego owładniętego rolą aktora, który gra tylko „sercem”, owładnięty uczuciami w kulminacyjnym momencie sztuki, traci kontakt z rzeczywistością i …… spada ze sceny. Wtedy się budzi w otoczeniu bólu i śmiechu. 


Nieświadomie przechodzimy z roli orła do roli kury. Zatracamy się w ekscytacji (która zawsze się kiedyś konczy) i zatracamy się w jej braku. Budzimy się po imprezie i zastanawiamy się dlaczego mamy kaca. 


 Stąd też ta koncepcja, ten model gracza, który ma utrzymywać świadomość tego co się dzieje na polu gry. Sprawdź to sam. 

Nic nie tracisz będąc świadomym tego, że odczuwasz ekscytację, że odczuwasz radość, szczęście i satysfakcję. Odczuwasz zmęczenie, stan załamania.

Jesteś świadkiem odczuć dzięki temu panujesz nad ewentualnym, adekwatnym, działaniem w związku z nimi. Przykładowe działanie: „Dobra te dwa drinki wystarczą, bo jutro będzie kac” ; „Jeszcze jedno spotkanie i plan będzie zrealizowany”.


Natomiast tracisz świadomość będąc podekscytowanym (jestem podekscytowany zamiast odczuwam ekscytację), będąc załamanym (jestem załamany zamiast odczuwam stan załamania).

Bez świadomości, tego co jest stajesz się niejako tą ekscytacją, stajesz się załamaniem –  tym sposobem nieświadomego myślenia stajesz się niejako  „bodźcem”, dla mózgu, który zareaguje automatycznie (na przykład zrobi wszystko aby uciekać).



Sekret polega na tym, że nie jesteś ani podekscytowany ani załamany jedynie odczuwasz to na co te,umowne słowa wskazują. 


 

W tym kontekście przestan  poszukiwać, odkrywać siebie – zacznij panować nad mentalną rolą czyli innymi słowy nad mentalnym nastawieniem w danej chwili, momencie życia – i to jest gra, o której tu jest mowa.


Twoje nastawienie – to pozaświadomy wzorzec reagowania. Twoje nastawienie  budujesz świadomie np. zdobywajac wiedzę, praktykując, doświadczając. W ten sposób w mózgu powstaje wzorzec reagowania w określonych okolicznościach. Staje się on pozaświadomy (to bardzo praktyczna funkcja).


Mentalna rola to nic innego jak mentalne nastawienie, a mentalne nastawienie to pozaświadomy wzorzec reagowania.

Dlatego wytrenowany człowiek w roli strażaka wskoczy w ogien ale nie każdy ogien, ponieważ uczy się oceniac sytuację. Czyli nad wytrenowanym czyli już pozaświadomym wzorcem reagowania na ogien jest coś, co potrafi podjąć decyzję – tak jakby byłby to świadomy świadek tej danej chwili, sekundy życia – to właśnie pozycja świadomego gracza, który ma władzę nad tym wyuczonym wzorcem reagowania. 

Z własnego doświadczenia: gdy pierwszy grałem z zespołem na scenie (grałem na perkusji) trzęsły mi się nogi ale po kilkudziesięciu takich wyczynach mogłem oddać się samej przyjemności grania- jeden z bodźców został dokładnie taki sam – określę go jako trema ale pozaświadomy wzorzez reagowania na ten bodziec był zmieniony.


Dlatego strategia gracza i gry.  Gry o odzyskanie i utrzymanie władzy nad sobą czyli wszystkimi rolami jakie w danym momencie życia odgrywamy. 


Ta gra jest grą mentalną i polega ona na codziennym treningu i  stawianiu sobie wyzwan i ich realizowaniu (budowanie pozaświadomych wzorców). Pomimo tego, że jest to gra mentalna, osobista, prywatna to efekty tej gry mają swe odzwierciedlenie na planie fizycznym.

Ta gra jest niekonczacą się grą. Dopóki grasz do póty masz władzę nad graczem nad daną rolą jaką odgrywasz.  
Gra o władzę nad sobą może być odpowiedzią na głęboko ukryte DLACZEGO robię to co robię. 


Często to co robimy, wydaje się, że robimy dla pieniędzy, materialnych zdobyczy… jednak panowanie nad sobą, ta władza, która zarządza strachem, odwagą, lenistwem, ambicją, ekscytacją czy żalem… jest o wiele potężniejsza, no i wydaje się bardziej atrakcyjna.


To jest gra prowadząca do poszerzania świadomości, gra o świadomość.



Gramy oto aby móc i móc więcej. Ta gra konczy się w naturalny sposób, no cóż podlegamy cyklowi aktywności miedzy narodzinami i śmiercią i to jest powód żeby w nią grać.

W tej grze rywalizujesz tylko ze sobą. To co na zewnątrz ciebie jest tylko okazją, powodem, zachętą do grania. Im dłużej jesteś w grze tym większe jest poczucie władzy nad własnym życiem.
Planujesz strategie, zmieniasz taktykę w zależności od kontekstu życia, upewniasz się, że masz władzę nad sobą. 

Zdobywanie, uczenie się, ćwiczenie, praktykowanie, trening i codzienna konfronacja – pozwala nam doświadczać stanu MÓC.

Gracz wie, że może, że gra i będzie grać.
Dzięki za Twoją uwagę.

Pozdrawiam.

Pawel Kosinski

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.