Ego – moja tożsamość

Ego-TozsamoscTożsamość. Temat ten zawsze przyciągał moją uwagę i prawdopodobnie tak już pozostanie, ponieważ dopóki istniejemy będziemy tworzyć, kreaować lub podtrzymywać już istniejące tożsamości.

Ego – definicję tego słowa znajdziesz w wielu miejscach z łatwością. Nie jestem psychologiem ani religioznawcą. Dla własnych (egoistycznych) potrzeb będę wykorzystywał znaczenie „ego” zbliżone do nauk dalekiego wschodu.

Wizja własnej osoby, mniemanie o sobie z jednej strony wydaje się być konieczne do funkcjonowania w życiu codziennym, z drugiej strony jest przyczyną tego czego nie chcemy, co nie jest dla nas miłe.

Wizja własnej osoby – tożsamość. Od kiedy pamiętam, nadawałem sobie różne tożsamości w dzieciństwie. Nie raz byłem żołnierzem walczącym z wrogiem, strażakiem gaszącym pożary, kierowcą autobusu, ciężarówki. Gdy byłem trochę starszy widziałem siebie jako Brusa Lee mistrza kung-fu i tak miesiąc po miesiącu, rok po roku wraz z dorastaniem, przestawałem się bawić zabawkami. Natomiast zabawianie się wizjami siebie w wyobraźni nabierało coraz większego znaczenia gdyż tę zabawę mogłem ukryć tylko w umyśle, na zewnątrz nie zdradzając swoich ról, chociaż starałem się je odgrywać.

Dla przykładu. Gdy miałem ukończone ledwie 12, 13 lat z zaciekawieniem czytałem dzieła Mickiewicza czy też Shakespaere’a ucząc się na pamięć zwrotów, które cytowałem koleżance aby jej zaimponować, pomieważ byłem zakochany w niej po uszy. Działało. Rola mądrego, inteligentnego romantyka była skuteczna w zdobywaniu serca ukochanej.

A co się działo na zewnątrz mnie ?

Rodzice nadali mi imię i nazwisko (tożsamośc) i przez wiele lat nakładali na mnie etykietki jaki jestem i jaki nie jestem. Setki przymiotników od grzeczny do nieznośny, od chłopczyka do „jesteś duży” i temu podobne. Następnie otoczenie, przedszkole, szkoła, rówieśnicy, starsi koledzy i koleżanki, nauczyciele i tak dalej i dalej. Nadano mi również tożsamość narodową, religijną. Słowem normalne życie. Istota ludzka obklejona nazwami, których sam sobie nie wybierałem. Takie są wymogi życia w społeczności ludzkiej.

Ta zabawa w nazywanie ról jakie się odgrywa w życiu nie ma końca nawet po tej wydawać by się mogło, ostatniej roli pod nazwą: martwy. Często dopiero po śmierci istoty ludzkiej nadajemy jej etykietki typu np. dobry człowiek.

Przychodzi mi na myśl pewna historyjka: wnuczek na uroczystości 100 urodzin dziadka, zadaje mu pytanie: Dziadku a kim ty będziesz po śmierci ? A na to dziadek: Mam nadzieję, że dobrym człowiekiem.

Wracając do wizji siebie – tożsamości. Patrząc w przeszłość to właściwie wszystko było w porzadku z moimi rolami, które świadomie i nieświadomie odgrywałem do momentu gdy: pojawiło się pytanie: Kim ja prawdziwie jestem ?

Wtedy się zaczęło. Moją uwagę zacząłem kierować na wszystko, co mogło mi pomóc w odpowiedzi  na to pytanie. Zacząłem cześciej niż zwykle słyszeć hasła typu: bądź sobą, odkryj siebie, poznaj siebie, zajrzyj w siebie… 

Wtedy zaczyna się rozmyślanie, jeżeli teraz jest coś nie tak to oznacza, że jeszcze nie odkryłem siebie prawdziwego i tego typu wyrafinowane wymówki.

Szukając siebie prawdziwego, nakładamy kolejne etykietki, nazwy dla poczucia własnej tozsamości. Każda etykietka nie jest ani dobra ani nie-dobra, korzystamy z nich w komunikacji (lekarz, prawnik, nauczyciel, rodzic …). Natomiast istnieje coś co moze być nawet groźne dla istoty ludzkiej:

Utożsamienie z rolą, z etykietką. Utożsamienie czyli jestem tym samym. Wchodzimy w rolę, odczuwamy to ale i psychicznie się od niej uzależniamy, jesteśmy uzależnieni od grania tej roli. Tak jakby aktor po zagranej sztuce, wyszedł z teatru i wciąż był w roli, którą przestał odgrywać. Moje poczucie ja i rola jaką odgrywam jest tym samym. Jestem utożsamiony i właśnie to rodzi pewne niebezpieczeństwa.

Teraz, gdy nie jesteśmy tego utożsamienia świadomi tworzymy, jakby powołujemy do życia kolejne ego. Myślowego stworka, który broni swojego istnienia, broni swojego bycia rolą. Ego posługuje się słowami „Ja, mnie, moje” i wszelkimi jego odmianami.

Egoizm to walka o zachowanie „własnego ja” tego wymyślonego -ego, którego istnienie jest zagrożone.

Ja tego nie zrobiłem, nie wiem, kto to zrobił ? Niechęć do przyznania się do błędu może być spowodowana właśnie obroną ego pod tytułem „ja grzeczny, ja perfekcyjny, ja zdolny, ja nie popełniajacy błędów”. Odgrywanie roli pod tytułem „ja nie popełniam błędów” jest idiotyczna, a ego posuwa się do kłamstwa aby utrzymać się przy życiu. Zamiast przyznać: -Tak, to był mój błąd, przepraszam. Robię to co mogę najlepszego w tym momencie. To niesmaczne uczucie -przyznania się do błędu mija, tak jak kwaśny smak zjedzonego plasterka cytryny – to ostatni oddech tej wymyślonej wizji siebie bezbłędnego.

Bardzo łatwo można się nabrać na odgrywanie roli. Możemy się w tę rolę wmanewrować. Wyobraź sobie mężczyznę, który na spotkaniu firmowym, spotkał kobietę i podczas ich wspólnej konwersacji, usłyszał takie słowa: „Pewnie wiele kobiet ci to mówiło, że jesteś męski i przystojny”. Facet odczuwa coś w rodzaju przyjemności, pozytywnej energii. Etykietka – męski i przystojny – działa. Mężczyzna wchodzi w rolę męskiego i przystojnego wraz z całym zestawem wyobrażeń na ten temat. Utrzymuje prosta sylwetkę, wypina pierś do przodu, unosi głowę… – zamiast podziekować za miłe słowa i wrócić do rodziny, a to miłe uczucie minęłoby tak szybko jak słodkość po zjedzeniu pączka z marmoladą.

Ale załóżmy, że tak sie nie stało. Powstałe ego tego mężczyzny „ja przystojny, męski” chce potwierdzenia swego istnienia, a przynajmniej nie chce jego zaprzeczenia.   Utrzymuje w  pamięci i odtwarza przebieg tamtej sytuacji. Wraca do domu po pracy, żona przyjęła go bez żadnej iskry w oku. Wystarczy, że „nie poczuje się męski i przystojny” i już jest złapany. Zły nastrój i wszystko co z tym związane. Nawet nie wie skąd poddenerwowanie.

Każde ego broni swej tozsamości jeżeli zostaje zagrożone jego istnienie. Przyklady można mnożyć. Pierwsze z brzegu, przekonania. Moje ego pod tytułem „Ja wiem”, wielokrotnie sprzeczałem się, walczyłem o tzw. rację z otaczającymi mnie ludźmi, bo przecież ja wiem. Przyznanie się do błędnego myślenia, poglądu, opinii jest trudne, ponieważ często jest związane ze śmiercią ego. Z drugiej strony wyobraź sobie życie codzienne z „Ja nie wiem” – zupełny brak samodzielności, poddańczość – kopletna głupota.

Tożsamości narodowe, patriotyczne, religijne czy nawet te związane z zamieszkiwaniem w dużym mieście czy też na w małej wsi – wszystkie wymagają uwagi, świadomości. Ale to już inny temat.

Istotą jest aby być świadomym swoich ról (świadomym życia) i świadomie z tych ról wychodzić gdy nie są adekwatne do sytuacji. Posługujemy się ego by funkcjonować na co dzień. Każde poczucie własnej tożsamości może być świadomie budowane i wykorzystywane.

Ja prawdziwe, o którym mówią mistycy i nie tylko jest poza myśleniem, każda próba nazwania go tworzy jedynie myślowe zdjęcie, które nie ma juz nic wspólnego z ja prawdziwym. Przyjazna teoria dla mojego ego „poszukiwacza”.

Dziękuję za twoją uwagę !

Paweł Kosiński

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s